Geografia świata wg KMF...

Wszystko co dziwne i niewyjaśnione na Forum. Takie UFO 😉
9507
Posty: 2871
Rejestracja: 2008-10-03, 18:15
Lokalizacja: Wrocław

Geografia świata wg KMF...

Post autor: 9507 » 2014-08-28, 04:20

W kwestii lokalnych patriotyzmów nadmienię tylko, że "jedyny prawdziwy" Śląsk, to kraina geograficzna ciągnąca się gdzieś od Zielonej Góry za Katowice. A ten obecnie "prawdziwy Śląsk", to tylko województwo, obejmujące twz. Górny
Śląsk. Zauważcie, że wg podziału geograficznego Polski, Dolny Śląsk także nie istnieje. Także mamy tylko Śląsk i sztuczny podział na województwa, gdzie nie rozumiem czemu, nie wyróżniamy województwa górnośląskiego, a dolnośląskie i śląskie...

I tylko przypomnę - stolicą Śląska jest Wrocław, a stolicami województw:
śląskiego: Katowice,
opolskiego: Opole,
dolnośląskiego: Wrocław
lubuskiego: Zielona Góra na spółkę z Gorzowem Wielkopolskim
I wszystkie te województwa zawierają się (choćby częściowo) w krainie geograficznej Śląsk. Ja mieszkam we Wrocławiu i także mieszkam na Śląsku.

W kwestii poprawności geograficznej to na tyle.

Awatar użytkownika
Auper
Moderator
Moderator
Posty: 1476
Rejestracja: 2010-05-20, 20:21
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Re: Kilka słów o nas, czyli przedstaw sie ;)

Post autor: Auper » 2014-08-28, 12:28

Tak dobrze to za Odrą też trochę tego Śląska jest więc nawet dalej niż Zielona Góra chyba... No i nie wiem czego oczekujesz, przy takim roczniku to on jeszcze chyba historii w szkole nawet nie zaczął co nie...?;)

9507
Posty: 2871
Rejestracja: 2008-10-03, 18:15
Lokalizacja: Wrocław

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: 9507 » 2014-08-28, 16:02

Edukacji nigdy za wiele. No, ale osiągnęła niestety poziom śmietnika ;)

Awatar użytkownika
pmaster
Posty: 9997
Rejestracja: 2005-10-31, 16:42
Lokalizacja: Europa Środkowa

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: pmaster » 2014-08-29, 17:44

Ale jaja, w życiu bym nie pomyślał, że ziemia lubuska to też Ślunsk.
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Amalio
Posty: 5887
Rejestracja: 2006-12-31, 20:37
Lokalizacja: Pawłowice
Kontakt:

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: Amalio » 2014-08-29, 17:53

No widzisz. KMF bawi i óczy. A dam Ci lepszy przykład. Jeden z niemieckich PKSów operujących przy granicy z województwem lubuskim nazywa się Niederschlesische Verkehrsgesellschaft.
Tory na tiry!

9507
Posty: 2871
Rejestracja: 2008-10-03, 18:15
Lokalizacja: Wrocław

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: 9507 » 2014-08-29, 17:54

I tak BTW, to podobno Radom leży w Małopolsce ;)

Awatar użytkownika
pmaster
Posty: 9997
Rejestracja: 2005-10-31, 16:42
Lokalizacja: Europa Środkowa

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: pmaster » 2014-08-29, 20:37

No historycznie leży, ale teraz to jakby trochę straciło na znaczeniu. Trochę podobnie jest z Łowiczem.
Żeby przybliżyć nieco innym forumowiczom piękny śląski region, zdecydowałem, że zamieszczę tutaj taki tekścik z charakterystyką regionu:

ZIEMIA LUBUSKA

Region ten składa się z dwóch miast rywalizujących z sobą ciągle nie wiadomo o co (bądź co bądź ich mieszkańcy to niemal wyłącznie wieśniaki przesiedlone na siłę po II WŚ, a to normalne, że przy sobocie na zabawie w remizie chłopy z dwóch sąsiadujących wiosek się popiją i ponapierniczają sztachetami), mianowicie - Gorzowa Wlkp. i Zielonej Góry. Gorzów to znane na cały kraj zaodbycie pełne biedy, nędzy i patologii - ostatnio nawet jakiś gorzowianin nie wytrzymał trudów życia tamtędy i biegał po mieście z nożem, a policjanci ścigający go pruli do niego ze służbowej broni. Jako że to Gorzów, oczywiście nie trafili.
W Zielonej Górze chyba trochę lepiej, ale pewnie też cudów ni ma.
Lubuskie to teren słabo zurbanizowany, oprócz tych (niezbyt dużych) miast reszta to głównie wiochy, w wielu przypadkach popegeerowskie (bądź co bądź to Ziemie Wyzyskane, łatwo było kolektywizować rolnictwo). Przemiany społeczno-ustrojowe ostatniego ćwierćwiecza nie obeszły się więc delikatnie z tymi rejonami, ale w ostatnich latach pogłowie pegeerowców tamże znacznie się zmniejszyło (picie dużych ilości taniego wina nie mogło bądź co bądź pozostać bez wpływu na zdrowie), nieliczna młodzież zajmuje się kładzeniem tynku w Holandii bądź opróżnianiem wielopaków Harnasia w swoich wioskach.
Zresztą co to tam za Ślunsk.

ŚLUNSK DOLNY

Piękne krajobrazy (góry tam w ogóle są), urocza poniemiecka architektura w miasteczkach, ale to byłoby tyle. Mieszkańcy rejonu to w większości kresowiaki przesiedlone po 1945, część z nich zaś to biedota z dzisiejszej centralnej Polski uciekająca z przeludnionych wsi, toteż nie ma co oczekiwać inteligencji, przejawiania inicjatywy czy też ogólnego trzymania poziomu od ludzi, którzy w prostej linii pochodzą od chłopów hodujących trzodę chlewną w wannie, bez przerwy zalanych samogonem, którzy nawet nie umieli mówić poprawnie po polsku. Obecnie większość Ślunska Dolnego zajmuje się klepaniem biedy, aczkolwiek należy zauważyć, że to całkiem duży i zróżnicowany region - np. bieda przyjmuje ekstremalne formy w Wałbrzychu, gdzie w III RP zamknięto prawie wszystkie zakłady pracy, bo się nie opłacały - na szczęście wyngiel leży tak płytko pod ziemią, że opłaca się kopanie niezliczonych biedaszybów, ale i tak możnaby w tym mieście kręcić filmy o rosyjskiej inwazji na najbiedniejsze miasteczka Ukrainy Wschodniej, trzebaby tylko zdjąć parę szyldów robionych z byle czego reklamujących usługi, na które nikogo nie stać. Jelenia Góra jest piękna, ale cholernie biedna, a wiatr od gór (halny chyba bodajże) powoduje zmiany zachowania mieszkańców (bynajmniej nie na lepsze). Wyróżnia się także LGOM, który dzięki wysokim cenom miedzi na światowych rynkach jest dość bogaty - tj. syf taki jak wszędzie, ale sprzątaczka w KGHM zarabia więcej niż dyrektor T-Mobile Polska, a na innych stanowiskach nie jest gorzej.
Stolicą Dolnego Ślunska i największym miastem jest Wrocław. Ostatnimi laty reklamuje się jako dynamicznie rozwijające się, nowoczesne, piękne itd. miasto, ale w rzeczywistości nie jest tak pięknie - syfiasta KM (ale z dobrym PR, przy czym nie chodzi tu o spółkę kolejową), przeciętne uczelnie wyższe, osiedla na terenach zalewanych doszczętnie przez każdą powódź, Rynek może i piękny, ale żadna popular tourist destination nie wiąże się takim z ryzykiem zostania okradzionym jak tam (byłem raz na wycieczce szkolnej, wycieczka miała potem jeden portfel mniej). Wrocław ogólnie przypomina takiego młodego typa w lansiarskich ciuszkach, który może i jest piękny, wspaniały oraz fajny na pierwszy rzut oka, ale jak popatrzeć dłużej i wnikliwiej to okazuje się, że bez pieniędzy tatusia jego wspaniałości starczyłoby tylko na stanowisko sprzedawcy kurczaków w barze szybkiej obsługi.

ŚLUNSK OPOLSKI

Trochę jak Dolny, a troszeczkę jak Górny. Do tego trochę prawdziwych Niemców pochowanych po kątach, ale bez znaczenia strategicznego.

GÓRNY ŚLUNSK

Ogromna aglomeracja składająca się z wielu miasteczek, kopalni i hut, przy czym te ostatnie są głównie pozamykane, bo ich eksploatacja się nie opłaca (z wyjątkiem kilku prywatnych kopalń sprzedanych zagranicznym firmom, które się opłacają). Architektura to też poniemieckie budynki z polską naroślą, aczkolwiek nie tak piękna jak w reszcie Ślunska - oprócz PRLowskiej wielkiej płyty głównie familoki dla górników budowane w stylu jak najwięcej i jak najtaniej. Dzięki wspólnym ubikacjom dla całego piętra familoki przysłużyły się do ustanowienia szczania do zlewozmywaka (po ślunsku ,,ausgus") ważnym elementem górnoślunskiej kultury. Miasta połączone są tragicznie niskiej jakości siecią komunikacji miejskiej (możnaby zaryzykować stwierdzenie, że reszta Polski nabija się ze ślunskich dwudziestoletnich autobusów) oraz całkiem niezłą siecią dróg względnie szybkiego ruchu, powstałych w czasach, gdy Polską rządził Ślunzok (powodując trwający ponad 10 lat kryzys ekonomiczny), po których pędzą Lanosy kupione za odprawę z zamykanych kopalń i Golfy sprzed kilku generacji odkupione od wujka Karlika, co wyjechał za Gierka do Rajchu.
Typowy Ślunzok nie jest zbyt urodziwy ani inteligentny - bądź co bądź przez wiele pokoleń szczytem kariery Ślunzoka była praca hajera przodowego, a do tego nie trzeba być tytanem intelektu. Nieliczni zajmują się jeszcze pracą w czynnych jeszcze kopalniach, narzekając na to, że piniendzy za mało i przywilejów w porównaniu z tym, co było za komuny, gdy wyngiel rzeczywiście miał jakieś znaczenie, a gensekiem był wspomniany już Ślunzok górnik. Byli górnicy pobierają wysokie renty, które swojego czasu wywalczyli regularnym robieniem rozpierduchy w Warszawie. Życie oprócz tego upływa im na prymitywnych rozrywkach typu oglądanie durnych programów w TV, picie piwa albo słuchanie szlagierów brzmiących jak wiejska muzyka z Republiki Weimarskiej, tylko że śpiewanych po ślunsku. Warto tutaj wspomnieć o tym, że Ślunzoki z Górnego Ślunska porozumiewają się z otoczeniem wiejską, archaiczną odmianą języka polskiego z wieloma germanizmami, toteż rozmawiając ze Ślunzokiem-wynglokopem należy mieć język niemiecki opanowany przynajmniej na podstawowym poziomie, żeby rozumieć zwroty typu ,,sznytka ze szmelckyjzą ze sznytlołchym". Ślunzoki górne nienawidzą Polaków i każdego, kto nie jest Ślunzokiem albo Niemcem - RFN to wg nich coś w stylu ziemi obiecanej, toteż wielu z nich wyjeżdża tamże wykonywać najprostsze prace dla imigrantów z krajów eufemistycznie nazywanych rozwijającymi się, podtrzymując pozytywny wizerunek Niemiec w swoim Heimacie przesyłaniem paczek ze słodyczami, które akurat były w Aldi w przecenie. Serial komediowo-dokumentalny pt. ,,Święta Wojna" polecany jest w celu dalszej analizy zagadnienia.
Osobna wzmianka należy się babom ślunskim - w d*** szerokim, a w barach wunskim. Są urocze jak zmiana koła w Zaporożcu o 6 rano w dziesięciostopniowym mrozie, ale na szczęście dają radę trzymać w ryzach życie podstawowej ślunskiej komórki społecznej, gdy chłop akurat pracuje w kopalni albo wypił za dużo piwa i leży pijany na wersalce kupionej w Giewexie w 1977.

To może od razu załatwimy Radom:

W Polsce próżno szukać takiego syfiastego miasta jak Radom. O każdym innym możnaby powiedzieć coś pozytywnego (albo w ogóle cokolwiek) - nawet Łódź, niekwestionowana stolica biedy i patologii ma przynajmniej jakąś historię i piękne budynki, a Radom? W Radomiu nie ma i nie było nic. Radom jest jak kanapka z margaryną i serem Gouda zrobiona ze składników kupionych w Biedronce, jak Skoda Fabia, jak transmisja live z występu kabaretu w TVP2 - po prostu miasto i tyle. Chyba nie ma drugiego takiego miasta, o którym nie dałoby się po prostu niczego powiedzieć, no bo i co? Że były kiedyś takie papierosy Radomskie?

Radom wygląda właśnie tak - jakieś bloki, jakieś autobusy, jacyś ludzie, jakieś coś. Pracy ni ma - kiedyś produkowano w Radomiu różne przedmioty typu broń, maszyny do pisania i buty, ale jak można się domyśleć, w III RP byłoby to niezbyt opłacalne, przez co owe fabryki są obecnie nieczynne, co rodzi ubóstwo, smutek i patologię. Zachęca to dodatkowo radomiaków do opuszczania Radomia - względnie niedaleko znajduje się Warszawa, do której niektórzy przenoszą się na stałe, inni zaś dojeżdżają swoimi samochodami (mimo korków w Raszynie, które wytrąciłyby z równowagi nawet karmelitę trzewiczkowego), transportem publicznym poruszającym się na ogumowanych kołach (oczywiście głównie Mercedes Sprinter przedsiębiorstwa Andrzejpolexim) bądź pojazdem szynowym (który jeździ po torowisku tak zużytym, że przejazd trwa dwa razy dłużej niż powinien, dając w zamian namiastkę rollercoastera) do pracy w Warszawie, która w przeciwieństwie do pracy w Radomiu jest. Doszło do tego, że mimo niezadowalającego stanu technicznego torowiska budowa parkingu P&R pod dworcem kolejowym długo była jednym z najważniejszych wydarzeń w radomskich newsach.

Jedną z niewielu rzeczy, jakie w Radomiu są jest tzw. uniwersytet przymiotnikowy, ale to zwykła przechowalnia dla mniej zdolnej i ambitnej młodzieży, której nie chce się iść do pracy. Radomiacy bądź co bądź nie są przesadnie bystrzy - pomyślcie sami: biedni chłopi mazowieccy mogli wyjechać do Warszawy - jedynym w Polsce miastem o tak niskim poziomie syfu i beznadziei, mogli podbijać Ziemie Odzyskane, potem pojawiła się możliwość pracy w rafinerii w Płocku. I co, wyjechać zamiast tego do przygnębiającego Radomia? Ciekawe jest też to, że strajki w 1976 zaczęły się w radomskiej fabryce, która była zinfiltrowana przez bezpiekę ze względu na produkcję weń broni bardziej niż przejście graniczne Helmstedt-Marienborn, a i tak robotnicy tam zastrajkowali. Najwyraźniej podwyżki cen żywności nałożyły się na frustrację spowodowaną mieszkaniem w Radomiu i ludziom było już wszystko jedno.
ObrazekObrazek

9507
Posty: 2871
Rejestracja: 2008-10-03, 18:15
Lokalizacja: Wrocław

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: 9507 » 2014-08-30, 00:52

Hahha :D Trochę się nie zgodzę z opisem Wałbrzycha, a już na pewno z brakiem komentarza odnośnie Jastrzębia (nie wiedzieć czemu) - Zdroju. Toć to najpolssze z polskich miast ;)

Awatar użytkownika
pmaster
Posty: 9997
Rejestracja: 2005-10-31, 16:42
Lokalizacja: Europa Środkowa

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: pmaster » 2014-08-30, 01:58

Jastrzębie-Zdrój to miasto dość ciekawe — mimo położenia na Ślunsku było niegdyś uzdrowiskiem, toteż nie ma w nim familoków. Kopalnie powstały dopiero w latach 50. ubiegłego wieku, w dodatku niektóre działają po prywatyzacji do dziś — najwyraźniej fedrowanie wyngla opłaca się każdemu z wyjątkiem państwa polskiego.
Jastrzębie-Zdrój to miasto ponurych popeerelowskich osiedli, głównie z wielkiej płyty. Parkingi zawalone są 15-letnimi furami z Rajchu i hitami sprzedaży końca lat 90. (Seicento, Lanos, Siena, itp.) należących do górników, którzy dostali odprawy, gdy likwidowano ich kopalnie. Transport publiczny prawie nie istnieje, więc każdy jastrzębianin po uzyskaniu pełnoletności i kat. B robi wszystko, by wejść w posiadanie jakiegokolwiek wozu, choćby nawet dwudziestoletniego VW Polo wytłuczonego przez 3 Niemców, 2 Turków i Ślunzoka, co powoduje korki uliczne.
Przed południem jastrzębskie kobiety spieszą się, by zdążyć zrobić zakupy w Biedronce, zanim ich mężowie wrócą z szychty, a jastrzębska młodzież, która nie wyjechała z miasta kradnie węgiel z przejeżdżających przez miasto pociągów (nepotyzm osiągnął w kopalniach takie rozmiary, że niezałatwienie dziecku pracy tamże po jego narodzinach wiąże się z brakiem możliwości zatrudnienia, a innych zakładów pracy nie ma). Gdy w czynnych kopalniach kończy się szychta, do miasta wjeżdża kilka kilkunastoletnich autobusów z górnikami w kaskach i z czarnymi od pyłu obliczami, którzy rozchodzą się po mieście do swoich domów. Po chwili miasto wypełnia zapach wodzionki i rolady z modrą kapustą, a południowoamerykańskie telenowele ustępują miejsca Teleexpressowi i kabaretom (wersja DVB-T) albo meczom Bundesligi (wersja satelitarna). Z niektórych okien słychać disco polo, pod sklepami monopolowymi stoją górnicy na rencie i popijając Śląskie (jak akurat była renta, to Tyskie) wymieniają ślunską gwarą ze sporą domieszką polskich przekleństw negatywne opinie na temat otaczającej ich rzeczywistości - baba mnie wa, ten sztygar to h a tamten jeszcze większy, warszawioki kradno Ślunskowi geld i jest bida, Alojz w Rajchu z zasiłku kupił se Audi a ja ni mom za co naprawić Poloneza, trza też buło wyjechoć w latach 70., tam to jest życie a nie to co u nas, kopalnie zamkną rentę dadzą i jak tu żyć teraz, a tam zasiłki takie każdemu dają.
Oprócz tego, w Jastrzębiu (i okolicach) są też osiedla willowe. Połowa domów jest w stanie zaczęte nieskończone o różnym stopniu ukończenia w zależności od tego, na jakim etapie budowy skończyła się kasa z górniczej odprawy. Teraz stoją puste, bo to co dało się ukraść, już zostało dawno ukradzione, a menele nie mają jak do nich dojechać, a z miasta daleko. W mieście jest też dworzec kolejowy — obecnie jeżdżą zeń 2 pociągi dziennie, pokonujące odległość między Jastrzębiem a miejscami, dokąd nikt nie chce jechać z prędkościami rzędu 20-40 km/h, aczkolwiek na ulicy przed dworcem wyrósł las słupków przystankowych, spod których ruszają busiki do miejsc piękniejszych niż to. Kierowcy jeżdżą mając w poważaniu niebezpieczeństwa związane z łamaniem dużej ilości przepisów drogowych na raz, ale nikt nie protestuje przeciwko potencjalnemu szybszemu opuszczeniu Jastrzębia.
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Amalio
Posty: 5887
Rejestracja: 2006-12-31, 20:37
Lokalizacja: Pawłowice
Kontakt:

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: Amalio » 2014-08-30, 02:29

Ty to skądś kopiujesz czy sam wymyślasz na bieżąco? No bo ja rozumiem generalizowanie/pokazywanie w krzywym zwierciadle/whatever, ale żeby to się jeszcze jakoś trzymało rzeczywistości. Pociągi nie kursują w Jastrzębiu od trzynastu lat. A przed dworcem nie ma lasu słupków przystankowych. Jest las. Po prostu las.
Tory na tiry!

Awatar użytkownika
Przemek
Administrator
Administrator
Posty: 4246
Rejestracja: 2007-02-20, 10:44
Lokalizacja: Nie
Kontakt:

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: Przemek » 2014-08-30, 02:46

pmaster ma dryg do bycia naszym forumowym Januszem Szydłowskim ;)

ppln

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: ppln » 2014-08-30, 13:13

I żeby nie zginęło w czeluściach internetów, wrzuć to na Nonsensopedię ino mig :P

Awatar użytkownika
pmaster
Posty: 9997
Rejestracja: 2005-10-31, 16:42
Lokalizacja: Europa Środkowa

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: pmaster » 2014-08-30, 16:32

Ty to skądś kopiujesz czy sam wymyślasz na bieżąco?
Zgadnij
nie ma lasu słupków przystankowych. Jest las. Po prostu las.
Gdy wyjechali z dworca, oczom ich ukazał się las…
I żeby nie zginęło w czeluściach internetów, wrzuć to na Nonsensopedię ino mig :P
Sam wrzuć
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Przemek
Administrator
Administrator
Posty: 4246
Rejestracja: 2007-02-20, 10:44
Lokalizacja: Nie
Kontakt:

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: Przemek » 2014-08-30, 16:40

pmaster pisze:Gdy wyjechali z dworca, oczom ich ukazał się las…
http://youtu.be/EtoWoom99cg?t=1m29

Awatar użytkownika
J-31
Administrator
Administrator
Posty: 28960
Rejestracja: 2004-11-04, 09:43
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: J-31 » 2014-08-30, 17:16

Jezu Pmaster - nieoceniona skarbnico polskich województw i rejonów - skąd Ty to wszystko Wiesz ? Może jednak trza by to zabrać ze śmietnika, bo trochę szkoda, żeby to znikło ? Co Wy na to ? ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
pmaster
Posty: 9997
Rejestracja: 2005-10-31, 16:42
Lokalizacja: Europa Środkowa

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: pmaster » 2014-08-30, 18:03

Ja wiem bardzo dużo rzeczy i jestem bardzo mądry.
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Amalio
Posty: 5887
Rejestracja: 2006-12-31, 20:37
Lokalizacja: Pawłowice
Kontakt:

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: Amalio » 2014-08-30, 18:09

Żeby nikt w to nie wątpił napisałeś dwa razy.




Kupuję to.
Tory na tiry!

Awatar użytkownika
pmaster
Posty: 9997
Rejestracja: 2005-10-31, 16:42
Lokalizacja: Europa Środkowa

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: pmaster » 2014-08-30, 18:30

Coś się w formularzu spsuło, jeden post jest do usunięcia. No ale efekt uzyskałem dość ciekawy.
Ciekawe zresztą, czy możnaby skłonić Ślunzoka do jeszcze ciekawszych rzeczy używając języka übermenschów zza Nysy Łużyckiej? Mogłoby zadziałać.
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Przemek
Administrator
Administrator
Posty: 4246
Rejestracja: 2007-02-20, 10:44
Lokalizacja: Nie
Kontakt:

Re: Śląsk, nie Śląsk...

Post autor: Przemek » 2014-08-30, 18:54

J-31 pisze:Jezu Pmaster - nieoceniona skarbnico polskich województw i rejonów - skąd Ty to wszystko Wiesz ? Może jednak trza by to zabrać ze śmietnika, bo trochę szkoda, żeby to znikło ? Co Wy na to ? ;)
Przeniosłem do 51 ;)

Awatar użytkownika
Amalio
Posty: 5887
Rejestracja: 2006-12-31, 20:37
Lokalizacja: Pawłowice
Kontakt:

Re: Pmaster: po mojemu

Post autor: Amalio » 2014-08-30, 19:06

Jak na moje, to za Nysą Łużycką jest kraina Untermenschów. Kraina ludzi którym wydaje się, że są Übermensch jest trochę dalej.
Tory na tiry!

ODPOWIEDZ